MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

15 maja premiera kryminału Cyryla Sone. Zaczyna się od samobójstwa trójki nastolatków przed gdańskim liceum, a potem mrok wciąga Trójmiasto

Anna Szałkowska
Anna Szałkowska
Cyryl Sone - z wykształcenia prokurator, z zamiłowania pisarz. Podczas przeszło 9 lat pracy zawodowej poprowadził kilka tysięcy postępowań karnych, uczestniczył w setkach czynności: rozpraw, przesłuchań i sekcji zwłok. W serii kryminałów o prokuratorze Konradzie Kroonie odkrywa przed  czytelnikiem realia polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Cyryl Sone - z wykształcenia prokurator, z zamiłowania pisarz. Podczas przeszło 9 lat pracy zawodowej poprowadził kilka tysięcy postępowań karnych, uczestniczył w setkach czynności: rozpraw, przesłuchań i sekcji zwłok. W serii kryminałów o prokuratorze Konradzie Kroonie odkrywa przed czytelnikiem realia polskiego wymiaru sprawiedliwości. mat. prasowe
15 maja premiera kolejnego kryminału Cyryla Sone, piszącego prokuratora z Trójmiasta. Do rąk czytelników trafia książka „Wszystko, co widziałeś”. Zaczyna się od samobójstwa trójki nastolatków przed gdańskim liceum, a potem robi się jeszcze mroczniej. To ostatnia pozycja cyklu o Konradzie Kroonie. Co stanie się z głównym bohaterem? I co stanie się z Trójmiastem...

Przed laty Alfred Hitchcock podał definicję thrillera: „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. Ty w swojej książce zaczynasz od samobójstwa nastolatków przed gdańskim liceum, a potem akcja rozwija się tak szybko, że można dostać zadyszki przy czytaniu. Brałeś przykład z mistrza suspensu przy pisaniu ostatniej części cyklu o Konradzie Kroonie?
Przede wszystkim bardzo wziąłem sobie do serca samą tę zasadę. Napięcie należy stopniować, sprawiać, żeby czytelnik nie mógł oderwać się od tekstu. Seria o prokuratorze Konradzie Kroonie liczy sobie cztery książki. Każda kolejna z założenia miała być lepsza od swojej poprzedniczki: trzymająca bardziej w napięciu, z trudniejszą zagadką, większą ilością niespodziewanych zwrotów akcji. Siadając do pisania finałowej części, wiedziałem, że czeka mnie niełatwe zadanie. Już poprzednie tomy trzymały czytelnika za gardło. Teraz musiałem zacząć z wysokiego C, a później stopniowo dokręcić moc. Podczas tego rajdu niemal zajechałem silnik. Ale udało mi się dojechać do mety i dowieźć to, co zaplanowałem.

Od początku wiedziałeś, że powstanie cykl o prokuratorze, czy jego postać rozwijała się w miarę pisania?
Ja w ogóle nie zamierzałem zostawać pisarzem kryminałów. Mój debiut „Krzycz, jeśli żyjesz” to powieść, która powstała niejako przypadkiem. Planowałem opowiedzieć historię młodych ludzi, którzy żegnają się ze swoją niewinnością. Przeżywają wspaniałe wakacje, eksperymentują i trochę się w tym wszystkim gubią. Oczywiście wplotłem w to wszystko kryminał.

Czyli coś, na czym znasz się najlepiej.
Tak. Coś, czym zajmuję się zawodowo od ponad dziewięciu lat. Podrzuciłem moim bohaterom zbrodnię i opowiedziałem ją z perspektywy prokuratora, czyli de facto ze swojej własnej perspektywy. Pomyślałem: jak ja bym się zachował, gdyby na moje biurko trafiła taka sprawa?

A więc prokurator Konrad Kroon to tak naprawdę Cyryl Sone?
Nie powiedziałbym tego. Z pewnością więcej nas dzieli niż łączy. A wracając do właściwego pytania: nie, początkowo nie planowałem żadnego cyklu. Dopiero podczas rozmów z wydawnictwami zorientowałem się, że takie jest oczekiwanie drugiej strony. Czytelnicy nie lubią rozstawać się z bohaterami, często proszą o sequel. Wydawnictwo spytało mnie, czy mam pomysł na kontynuację.

I ty go oczywiście miałeś...
A gdzie tam! Oczywiście skłamałem im, że wszystko zostało już wymyślone. Tak naprawdę miałem w ręku tylko tę jedną historię: bardziej obyczaj niż kryminał, z trudnym językiem i prawdziwym, dla wielu rozczarowującym, obrazem pracy śledczej. Był jednak ze mną Konrad Kroon.

Który stał się siłą napędową serii.
Konrad Kroon to prokurator z krwi i kości. Mógłby wydarzyć się naprawdę. A sprawy, którymi go obdarzyłem, wyciągnąłem z referatu typowego polskiego prokuratora. Często mówię o pewnej manierze, którą zauważyłem na rynku kryminałów: autorzy piszą wyłącznie o zabójstwach.

A to nie dzieje się naprawdę?
Dzieje się od wielkiego dzwonu. Ja w każdym tomie przybliżam czytelnikowi inne rodzaje przestępstw, z jakimi mierzy się nasz wymiar sprawiedliwości. Oczywiście są tam też i zabójstwa. Ale nie tylko. I to „nie tylko” wydaje mi się najciekawsze.

W ostatniej książce z cyklu powraca temat Julii, którą poznaliśmy w pierwszej książce „Krzycz, jeśli żyjesz”. Czy to nasza klamra?
Uwielbiam klamry. A Julia to chyba najlepsza postać, jaką udało mi się wymyślić.

Nie będę zdradzać zbyt wielu szczegółów nowego kryminału, ale chociaż prokurator Kroon od samego początku, czyli od pierwszej książki, związany jest z Trójmiastem, teraz ten związek staje się… jeszcze ściślejszy. Wszyscy są uprzedzeni?
Lubię działać z zaskoczenia. Tak będzie i tym razem. (śmiech)

Chciałabym odkryć tylko jedną kartę. Tę, która łączy akcję z literaturą. Mroczne, dramatyczne wydarzenia powiązane są z książką Pawła Huellego „Weiser Dawidek”. Ta książka jest dla ciebie wyjątkowa? A może sam autor?
To jedna z moich ulubionych powieści, a na pewno ulubiona polska powieść. Budując postać Julii, od samego początku miałem gdzieś tam z tyłu głowy Weisera Dawidka - magicznego chłopca, o którym tak do końca nie wiadomo, czy rzeczywiście istniał. Marzyło mi się, że któregoś dnia pan Paweł Huelle przeczyta te książki, zwłaszcza ostatnią, najmocniej związaną z jego twórczością. Cały czas liczę, że tak się stanie, choć z pewnością już nie na tym świecie.

Dużo w twojej książce śmierci, sporo o człowieczeństwie, a raczej jego drugiej stronie. Sporo jest historii miasta, chociaż pisarskiej weny też nie brakuje. Taką mam przynajmniej nadzieję, że to tylko twoja fantazja. A może czerpałeś ze swojej pracy, bo warto przypomnieć, że jesteś prokuratorem. To jak to jest z tym czerpaniem z prokuratorskiego źródła?
Z jednej strony to spore ułatwienie, bo najlepiej pisze się o rzeczach dobrze nam znanych. Z drugiej strony poprowadziłem ponad trzy tysiące spraw karnych i... jest to spory balast. Inni pisarze mają ten komfort, że mogą popuścić wodze fantazji. Mnie tego po prostu nie wolno zrobić, bo wiem, jak wygląda rzeczywistość.

W twoich książkach nie ma fantazjowania na temat zbrodni?
Nie. Ale nie ma też być może tak wielu fajerwerków jak u innych pisarzy. Konrad Kroon nie jest Sherlockiem Holmesem, tylko zwykłym prawnikiem. Początkowo bardzo bałem się reakcji mojego środowiska, czy nie zarzucą mi, że coś zmyśliłem albo co gorsza pomyliłem się w jakichś przepisach. Na szczęście dostałem od innych prokuratorów coś na kształt certyfikatu autentyczności. (śmiech)

Mam lekturę za sobą i powiem: petarda. Rozkręciłeś się. Chciałeś zmieścić wszystkie wątki w ostatniej książce?
Chciałem napisać powieść, która domknie wszystkie wątki z pozostałych tomów i... nie pozwoli ci zasnąć. To prawie 500 stron wyładowanych akcją. I godne pożegnanie z Konradem Kroonem.

Opowiedz nam trochę o cyklu, jak powstawał. Piszesz kompulsywnie, szukając natchnienia, czy raczej regularnie, niezależnie od weny?
Piszę jak nałogowiec. Z weną, odpukać, jeszcze nie miałem problemów. Problemem jest raczej to, że nie potrafię wstać od komputera, piszę dziennie po dwadzieścia, czasem nawet trzydzieści stron. A piszę wyłącznie wieczorami, kiedy już wróciłem z pracy i położyłem syna spać.

Czego nauczyła cię praca nad książkami?
Żeby nie bać się realizować własnych marzeń. Pisarzem chciałem zostać jeszcze jako dzieciak, ale nigdy nie sądziłem, że mi się uda. A teraz mam własną półkę w Empiku.

Wspominałeś ostatnio o dodrukach swoich wcześniejszych kryminałów?
Pamiętam, jak w dzień premiery „Krzycz, jeśli żyjesz” podeszła do mnie moja promotorka Paulina i powiedziała, że mają pierwszy taki przypadek w historii wydawnictwa, gdy już w dzień premiery muszą zamawiać dodruk. Od tego czasu każda z książek doczekała się kilku dodruków, co (powiem to bez sztucznej skromności) cholernie mnie cieszy. Dziś w Polsce wydaje się na potęgę, mamy mnóstwo pisarzy, a książek, lepszych lub gorszych, jeszcze więcej.

Trudno się wybić?
Bardzo trudno. Dlatego tym bardziej doceniam to, co mam: że te dziesiątki tysięcy ludzi kupuje książki jakiegoś gościa, który jeszcze dwa lata temu był nikomu nieznanym urzędnikiem z wielkim marzeniem.

Wszyscy twórcy w naszych czasach używają mediów społecznościowych, ale u ciebie widać, że dobrze się w tym czujesz. Myślisz, że to wpływa na popularność twoich książek?
Ten kontakt z czytelnikiem na pewno jest ważny, a dla mnie osobiście ogromnie satysfakcjonujący. Ja uwielbiam ludzi: lubię ich słuchać, poznawać, rozmawiać. Bez internetu, bez mediów społecznościowych nie byłoby to możliwe. A na pewno nie w takiej skali.

Kiedy spotkania autorskie? Już słyszałam takie pytania na mieście.
Obecnie, z uwagi na problemy zdrowotne, musiałem nieco ograniczyć ilość spotkań autorskich, ale kilka na pewno się odbędzie. Chwilę po premierze będę miał spotkanie na Stadionie Narodowym podczas Warszawskich Targów Książki. A potem? Czas pokaże.

Na koniec chyba najważniejsze. Jaka będzie twoja kolejna książka? No bo, że będzie, to nie mam wątpliwości.
Bez pisania wytrzymałem jakieś... sześć dni. Dwunastego września skończyłem „Wszystko, co widziałeś”, osiemnastego już siedziałem nad nową powieścią. Tym razem zamknę ją w trzech tomach trylogii „Nie-spokój”.

Zdradzisz coś więcej?
To temat, który chodził za mną od dłuższego czasu. Dlaczego ludzie popełniają najgorsze z przestępstw? Dlaczego najbardziej brutalne zbrodnie zdarzają się zwykle jedna po drugiej? Co sprawia, że na pozór normalni ludzie mordują swoich bliskich? Z jakiego powodu psychopatyczni przestępcy uderzają zazwyczaj w tym samym czasie, jakby działali w zmowie?

Brzmi groźnie...
Zamierzam zajrzeć w umysły najgroźniejszych psychopatów. A potem, zgodnie z zasadą Hitchcocka... stopniowo podnosić napięcie.

***

O pisarzu
Cyryl Sone - z wykształcenia prokurator, z zamiłowania pisarz. Podczas przeszło 9 lat pracy zawodowej poprowadził kilka tysięcy postępowań karnych, uczestniczył w setkach czynności: rozpraw, przesłuchań i sekcji zwłok. W serii kryminałów o prokuratorze Konradzie Kroonie odkrywa przed czytelnikiem realia polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Książki
Wszystko, co widziałeś (15.05.2024)

Zbiorowe samobójstwo trójki licealistów mogłoby być po prostu tragicznym zbiegiem okoliczności. Ale okazało się czymś znacznie więcej. Medialne śledztwo trafia na biurko prokuratora Konrada Kroona - niepokornego aroganta, który nienawidzi słuchać innych. Kroon jako jedyny rozumie, że sprawa kryje drugie dno. Nie bawi się w półśrodki i nigdy nie odpuszcza. Nawet kiedy stawką staje się jego własne życie... Kilka zupełnie różnych, pozornie niepowiązanych ze sobą zbrodni. Tajemnicze liczby.

Do tej pory ukazały się:
„Krzycz, jeśli żyjesz” (2022)

W październikowy poranek spacerujący z psem mężczyzna zauważa dryfujące w Strzyży ciało młodej kobiety. Okazuje się, że to zaginiona miesiąc wcześniej Weronika Zatorska. Sprawa trafia na biurko prokuratora Konrada Kroona - najbardziej błyskotliwego ze wszystkich gdańskich śledczych niepokornego aroganta. Pogrążeni w żałobie rodzice Weroniki próbują przekonać prokuratora, że to niemożliwe. Nikt jednak nie daje wiary ich słowom. Do czasu. Gustaw Kolasa, student prawa i praktykant Kroona, przeglądając zdjęcia z oględzin Zatorskiej, zauważa na przedramieniu zmarłej znajomy tatuaż ze słowami „krzycz, jeśli żyjesz”. Wtedy opowiada swojemu przełożonemu historię z poprzednich wakacji. Nocny Gdańsk, który nigdy nie zasypia. Przygodny seks, muzyka i narkotyki. Dzikie imprezy pośród stoczniowych dźwigów Ulicy Elektryków. I piękna Julia, która ponad wszystko pragnęła śmierci. Choć prokurator początkowo nie wierzy chłopakowi i postanawia umorzyć śledztwo, wkrótce dociera do niego, że za śmiercią dziewczyny stoi coś więcej.

„Świat ci nie wybaczy” (2023)
Kiedy do szpitala trafia nieprzytomny Klaudiusz Lewandowski, Kroon doskonale wie, że sprawa pozornie zwyczajnego wypadku samochodowego ma drugie dno. Komu mogło zależeć na śmierci uwikłanego w krajową politykę oraz lokalny biznes mężczyzny? Pierwsze tropy prowadzą do „Nazareta” - jednego z najbardziej wpływowych i niebezpiecznych trójmiejskich gangsterów. Podejrzenia padają również na opętanego żądzą bogactwa Oskara Wójcickiego, najlepszego przyjaciela pokrzywdzonego. A może wszystkiemu winna jest Beata, żona Klaudiusza i córka wpływowego senatora konserwatywnej partii? Na ślubnym kobiercu przysięgła mężowi, że nie opuści go aż do śmierci. I w końcu musiała uwolnić się od tej niewygodnej obietnicy. Za podejrzewanymi o zemstę na Lewandowskim sunie jak cień tajemniczy Propheta. Ten, który uporządkuje świat według Bożego Słowa. Ten, który sprowadza na Gdańsk plagi.

„Nigdy już nie uciekniesz” (2023)
Inspirowany rzeczywistymi wydarzeniami wciągający kryminał autorstwa prawdziwego prokuratora! Latem 2010 roku w Trójmieście dochodzi do serii niewyjaśnionych zniknięć młodych dziewczyn. Pierwsze tropy prowadzą do luksusowego klubu dla bogatych biznesmenów. Ale nikomu nie zależy, by sprawa ujrzała światło dzienne... Po latach zawieszone śledztwo trafia na biurko Konrada Kroona. Wbrew naciskom przełożonych Kroon zaczyna drążyć i dokopywać się do prawdy. A ta okazuje się ledwie wierzchołkiem góry lodowej. Czy pozornie niepowiązane uprowadzenia mają związek z międzynarodową siatką przemytników werbujących modelki do pracy w zagranicznych agencjach towarzyskich? A może to tylko przypadkowe ofiary psychopatycznego mordercy? Ambitny prokurator musi cofnąć się w przeszłość, by rozwiązać najbardziej skomplikowaną zagadkę kryminalną w swojej dotychczasowej karierze, która doprowadzi go na granicę obłędu.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zofia Zborowska i Andrzej Wrona znów zostali rodzicami

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nowydworgdanski.naszemiasto.pl Nasze Miasto