Księżna Kate do byłych więźniów Stutthofu: Nie mogłam zapomnieć naszego spotkania. Mówi o ważnym zadaniu wszystkich pokoleń

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Muzeum Stutthof, lipiec 2017. Od lewej: księżna Kate, książę William, Zigi Shipper i Manfred Goldberg Tomasz Chudzyński
Gdy Zigi Shipper z przedwojennej Łodzi i Manfred Goldberg z Kassel, którzy przeżyli Stutthof, opowiadali wzruszonej księżnej Cambridge o latach niedoli, przetrwaniu i swojej przyjaźni, to trudno było nie dostrzec ciepła w tej "niebajkowej" historii. Kate spotkała się z byłymi więźniami po raz pierwszy w lipcu 2017 roku, w Muzeum Stutthof. Niedawno rozmawiała z nimi po raz kolejny. - Nie mogłam zapomnieć naszego pierwszego spotkania - mówiła Kate. - Księżna Cambridge przekazuje nam, że historia II wojny światowej, Shoah, jest historią ludzi, a nie jedynie statystyk. To bardzo ważne - podkreśla Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof, który cztery lata temu osobiście oprowadzał po byłym obozie Williama i Kate.

- Obóz koncentracyjny, to co się w nim działo, wraca do mnie każdej nocy, gdy zamykam oczy. Do dziś pamiętam swój obozowy numer - mówili w rozmowie z brytyjską księżną Kate 90-letni Zigi Shipper i 91-letni Manfred Goldberg, byli więźniowie niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof.

Księżna Kate wspomina rozmowę z byłymi więźniami obozu koncentracyjnego Stutthof

Rozmowę księżnej Cambridge z ocalałymi z Holocaustu odnotowały brytyjskie media, od plotkarskich portali do najpoważniejszych pism zajmujących się gospodarką i polityką. Sky News, The Telegraph przypomniały, że spotkanie w Muzeum Stutthof sprzed czterech lat wywarło wielkie wrażenie na księżnej, a plotkarskie People i Hallo odnotowały, że żona księcia Williama była w czasie rozmowy ze Świadkami Historii wyraźnie wzruszona. Zapis tego spotkania przekazały wszystkie kanały mediów społecznościowych brytyjskiej rodziny królewskiej, udostępniono również zdjęcia z Muzeum Stutthof sprzed czterech lat.

Spotkanie książęcej pary ze Świadkami Historii

Tamten dzień był ciepły, lekko pochmurny. Drogi dojazdowe prowadzące do Muzeum Stutthof w Sztutowie, tereny okalające tę placówkę, były pełne ludzi chcących na własne oczy zobaczyć księcia Williama i jego niezwykle popularną żonę, księżnę Kate. Para odwiedzała wówczas Polskę, a Pomorze było jednym z etapów ich Royal Tour to Poland. Program wizyty książęcej pary na Pomorzu był napięty - spotkanie z Lechem Wałęsą, wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, rozmowy w Teatrze Szekspirowskim. Wizyta w Muzeum Stutthof miała być zatem krótka.

ZOBACZ TAKŻE: Rocznica Powstania Warszawskiego. Po powstaniu wielu warszawiaków trafiło do Stutthofu

Księżna w stonowanym kostiumie od polskiego projektanta, książę w klasycznym garniturze zwiedzili obozową kantynę (ekspozycja w tej części Muzeum zawiera m.in. resztki butów odebranych więźniom, inna część poświęcona jest polskim duchownym zamordowanym w Stutthofie). Para książęca przeszła przez Bramę Śmierci, obejrzała ekspozycję w dawnych, więźniarskich barakach, oddała hołd ofiarom niemieckiego obozu w krematorium.

- Książę William i księżna Kate byli świetnie przygotowani pod względem historycznym, a i tak zadawali mnóstwo pytań. Chcieli dokładnie zrozumieć mechanizmy niemieckich zbrodni, o to co kierowało sprawcami, o relacje polsko-niemieckie, polsko-żydowskie, niemiecko-żydowskie. Bardzo mnie to ujęło - podkreśla Piotr Tarnowski, dyrektor Muzeum Stutthof, który oprowadzał brytyjską parę książęcą. - Ich pytania potwierdziły konieczność modyfikacji wystawy stałej i dostosowania naszego przekazu do pokolenia ludzi, którzy nie będą mieli już szans rozmowy ze Świadkami Historii.

Kate i William taką okazję mieli w 2017 r. W Muzeum Stutthof spotkali się z Marią Kowalską, Markiem Dunin-Wąsowiczem, Edwardem Andersem, którzy trafili do obozu w sierpniu 1944 r. z Powstania Warszawskiego oraz Zigim Shipperem i Manfredem Goldbergiem, żydowskimi więźniami, którzy tuż po wojnie osiedlili się w Wielkiej Brytanii.

Wizytę zakończył uroczysty wpis do księgi pamiątkowej Muzeum.

- Stutthof objawił się jako sceneria ogromnego bólu, cierpienia i śmierci - napisała książęca para. - Na wszystkich nas spoczywa odpowiedzialność, by zapamiętać tę lekcję, by nigdy nie zapomnieć o ofiarach i by ten horror (obozów koncentracyjnych), nigdy się nie powtórzył.

Wpis ten zaprzecza protokolarnej powściągliwości, jaką zachowywali w czasie wizyty w Muzeum Stutthof Kate i William. Piotr Tarnowski w niedawnej rozmowie o Marszu Śmierci (lądowej ewakuacji obozu) wspomnienia byłych więźniów określił jako "epicką i straszną lekturę, na której wpływ nie można się uodpornić". Należy zatem przyjąć, że wspomnienia Świadków nie były obojętne i dla pary książęcej.

- O tym, że te emocje u naszych gości były świadczy choćby fakt, że wizyta trwała niemal godzinę dłużej, niż przewidywał to protokół - przypomina Tarnowski.

Książę William i księżna Kate zwiedzili Muzeum Stutthof

Zigi i Manfred

W lipcu 2017 roku w Muzeum Stutthof Manfred Goldberg i Zigi Shipper dość długo rozmawiali z Kate i Williamem. Księżna spotkała się ponownie z Manfredem, Zigim oraz dwójką ambasadorów realizowanego w Wielkiej Brytanii historycznego programu edukacyjnego, z okazji niedawno obchodzonego Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu (z uwagi na pandemię za pomocą łączy internetowych).

Zapis wideo z tej rozmowy, udostępnił w swoich mediach społecznościowych Pałac Kensington, podobnie jak serię zdjęć z wizyty w Muzeum Stutthof sprzed czterech lat.

W czasie rozmowy Manfred Goldberg, czarujący, dystyngowany dżentelmen, zwracał się do księżnej Kate w czasie rozmowy "wasza wysokość". Z kolei pochodzący z Łodzi Zigi Shipper, wręcz flirtował z księżną Cambridge.

- Zależało mi szczególnie na spotkaniu z tobą, nie twoim mężem - mówił z uśmiechem do Kate Shipper, na co księżna odpowiedziała, że przekaże Williamowi specjalne pozdrowienia od Zigiego.

- Przybyłem do Wielkiej Brytanii w 1946 roku i nigdy nie przypuszczałem, że będzie mi dane spotkać się z przedstawicielem rodziny królewskiej - wspominał spotkanie sprzed czterech lat w Muzeum Stutthof, Manfred Goldberg.

Pochodzący z niemieckiego Kassel Goldberg oraz urodzony w Łodzi Shipper jako dzieci przeszli przez getta, w których Niemcy izolowali i głodzili żydowską ludność. W 1944 r. spotkali się w KL Stutthof - Manfred Goldberg trafił do obozu z getta w Rydze, a Zigi Shpper w transporcie z KL Auschwitz. - Do dziś pamiętam swój obozowy numer - mówił Shipper.

- Obóz koncentracyjny, to co się w nim działo, wraca do mnie każdej nocy, gdy zamykam oczy - dodawał Goldberg. - W czasie selekcji stojący za mną mężczyzna poradził mi, bym powiedział, że mam 17 lat. Tak zrobiłem, choć ledwo obchodziłem 14 urodziny. Ta rada ocaliła mi życie. Niemcy uznali, że w tym wieku będę przydatny, będę mógł pracować. Młodsi szli na śmierć. Nigdy później nie spotkałem człowieka z kolejki. To był mój anioł.

O selekcji na rampie w Auschwitz opowiadał Zigi Shipper.

- Niemieccy oficerowie kazali kobietom trzymającym dzieci na rękach, by je położyły na ziemi i dołączyły do kolejki. Matkom, które się sprzeciwiały, dzieci zabijano na miejscu - wspominał Shipper. - Nie wiedzieliśmy, co się z nami stanie. Trafiliśmy do miejsca, gdzie zostaliśmy ostrzyżeni, a na przedramionach wytatuowano nam numery. Pewnego dnia trafiłem do transportu do innego, znacznie mniejszego obozu. Poznałem w nim Manfreda.

Obaj przetrwali Stutthof. Spotkali się po wojnie w Wielkiej Brytanii. Pozostali przyjaciółmi do dziś.

Spotkania są ważne, bo podtrzymują pamięć

- Wizyta pary książęcej była dla naszego Muzeum bardzo ważna. Dzięki niej, historia o nazistowskim systemie obozów koncentracyjnych została rozpowszechniona, i znacznie szerzej niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Książę i księżna Cambridge to są osoby globalnie rozpoznawalne, choć większość mediów sprowadza ich do roli celebrytów. To jest moim zdaniem niesprawiedliwe, bo ich działania to więcej niż „bywanie” w ważnych miejscach. Świadczy o tym, choćby to, że po tylu latach wrócili do wizyty w Sztutowie i do rozmowy ze Świadkami. Warto dodać, że w 2017 r, kilka tygodni wcześniej przed brytyjską parą książęcą, Muzeum Stutthof odwiedził Prezydent RP Andrzej Duda, w ubiegłym roku byli Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego i wicepremier, Piotr Gliński oraz premier Mateusz Morawiecki. Dla historii tego miejsca, dla pamięci o Ofiarach i o Świadkach, takie spotkania są niezwykle ważne - podkreśla Piotr Tarnowski.

Dodaje również, że Muzeum Stutthof cały czas wymienia korespondencję z sekretarzem księcia Williama.

- W ubiegłym roku przesłaliśmy nasze wydawnictwa, a sama wizyta tak ważnych gości zagranicznych wpłynęła choćby na to, że je redagujemy także w języku angielskim. Przekazujemy je na bieżąco ambasadom, instytucjom. Z wieloma ich przedstawicielami mamy bardzo bliskie relacje, które procentują wspólnymi przedsięwzięciami - mówi Tarnowski.

Marsz Śmierci był szaleństwem. Takim samym jak obozy koncentracyjne. Świadkowie Historii zaczynają odchodzić

W niedawnej rozmowie z ocalałymi z Holocaustu księżna Kate sama przyznała, że historie byłych więźniów i spotkanie w Muzeum Stutthof "utkwiły w jej pamięci".

- Spotkaliśmy się pierwszy raz w 2017 roku w Muzeum Stutthof. Nie mogłam zapomnieć tamtego spotkania - mówiła w czasie niedawnej rozmowy z ocalałymi Kate. - Mamy wszyscy rolę do odegrania, wszystkie pokolenia. Musimy zadbać o to, by obozowe doświadczenia ludzi takich jak Manfred i Zigi nie zostały zapomniane i lekcja Holokaustu nie powtórzyła się nigdy więcej.

Książę i księżna Cambridge spotykali się z innymi ocalałymi z Holokaustu w 2020 r., następca tronu książę Karol patronował brytyjskim obchodom Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, a Camilla reprezentowała brytyjską rodzinę królewską w czasie ubiegłorocznych uroczystości w Muzeum Auschwitz. Czy to czyni ich ważnym postaciami w kwestii pamięci o ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych?

- Postrzeganie historii II wojny światowej jest różne dla Brytyjczyków i narodów, które doświadczyły niemieckiej okupacji - mówi Piotr Tarnowski. - Wydaje się zatem, że rolą brytyjskiej rodziny królewskiej jest pomoc w zrozumieniu tego, co przeżyli nasi przodkowie w okupowanej Polsce. Natomiast największą wartością działań książęcej pary Cambridge, a ostatnio w szczególności księżnej Kate, jest to, że pokazują, że historia II wojny światowej, niemieckich obozów koncentracyjnych i Shoah jest historią ludzi, a nie statystyk.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie