Żuławska Halowa Liga Piłki Nożnej w przeszłości. Jak uczestnicy i organizatorzy wspominają początki turnieju?

Kamil Kucharski
Kamil Kucharski
W górnym rzędzie od lewej: Stanisław Matusak, Bogdan Kryszczuk, Ireneusz Stolarz W dolnym rzędzie od lewej: Tadeusz Studziński, Bogdan Brudnicki Kamil Kucharski
Żuławska Halowa Liga Piłki Nożnej w tym roku świętowała 25-lecie rozgrywek. Przypominaliśmy już o początkach rozgrywek w "kronikarskim" tekście, jednak tę historię możemy poznać również dzięki wspomnieniom osób związanych z turniejem w pierwszych latach jego istnienia.

Swoimi wspomnieniami podzielili się: Tadeusz Studziński - organizator pierwszych rozgrywek - oraz Bogdan Brudnicki, Bogdan Kryszczuk i Stanisław Matusak - byli zawodnicy grający w ramach ŻHLPN.

Czy wszyscy z Panów byli związani od początku z rozgrywkami ŻHLPN?

Stanisław Matusak: Niezupełnie, na początku wręcz nie chciano nas dopuścić do gry. Do oldboyów trafiało się po skończeniu 35 lat. Gdy jednak okazało się, że do zawodów chcemy dołączyć my, czyli zawodnicy LKS-u, to postanowiono zmienić zasady w taki sposób, aby w rywalizacji nie mogli brać udziału czynni zawodnicy z klubów. Odczekaliśmy, a potem rozpoczęliśmy zmagania od II ligi jako Old Stars. No i tak zaczęliśmy, że dziesięciokrotnie zdobyliśmy mistrzostwo ligi. Bywało, że powstawały zespoły specjalnie po to, by nas pokonać.

Bogdan Kryszczuk: Wszyscy chcieli wygrać. Od nas, z PKS-u Nowy Dwór Gdański, niektórzy zawodnicy przechodzili między innymi do Telekomu tylko po to, by walczyć o wygraną. Tak ważne dla niektórych było to, by "dokopać" Old Stars.

Bogdan Brudnicki: To wyglądało tak, że Old Stars od razu "zajmowali" dla siebie pierwsze miejsce. Rywalizacja rozgrywała o kolejne miejsca. Dziesięć lat, gdy wychodziliśmy na boisko jako Old Stars to wszyscy, nawet kibice byli przeciwko nam (śmiech).

A jak wyglądały organizacyjne początki ligi halowej? Skąd w ogóle wziął się pomysł na to, by zorganizować taki turniej?

Tadeusz Studziński: Zaczęło się od letnich turniejów rozgrywanych we wsiach. Lato jednak się kończyło i nie było co robić. Padł więc pomysł utworzenia ligi halowej. Z Mieczysławem Kochelem konsultowałem nazwę rozgrywek; początkowo miała to być na przykład "Żuławska Liga Szóstek Piłkarskich". Pan Mieczysław w dużym stopniu pomagał później w organizacji zawodów. Wraz z nim ustalaliśmy harmonogram, terminarze, czy też stawki za wynajęcie hali. Był on również jedynym sędzią na początku rozgrywek.

W późniejszych latach, gdy już działaliśmy jako Żuławskie Towarzystwo Sportowe, dużo pracy na rzecz ligi halowej wykonał Ireneusz Stolarz. Pomógł wszystko zebrać i uporządkować, a obecnie prowadzi też same rozgrywki. Od jakichś dziesięciu lat wygląda to tak, że jako prezes towarzystwa przychodzę i witam zawodników, a Ireneusz czuwa nad całą resztą turnieju.

Od razu pojawili się chętni do gry?

Tadeusz Studziński: Nie trzeba było nikogo zachęcać. W pierwszej edycji wzięło udział siedem drużyn, w drugiej było ich już jedenaście. Turniej szybko stawał się popularny. Również wśród młodych piłkarzy, którzy przyszli do mnie i powiedzieli, że skoro seniorzy grają, to oni również chcą. I ten sposób powstała później kategoria "Open". Z tego też powstało później ŻTS.

Bogdan Brudnicki: Trzeba przyznać, że nasza nowodworska liga była niezwykle popularna. Trybuny były pełne ludzi. Zwłaszcza, gdy grały drużyny z czołówek tabeli.

Bogdan Kryszczuk: To była ogromna frajda. Dla wielu był to wręcz sposób na spędzenie weekendu.

Stanisław Matusak: Duży wpływ na popularność miały letnie rozgrywki, o których była już mowa. Było to również dobrze zorganizowane. Nie mogę powiedzieć, żebym niemile się zaskoczył przyjeżdżając na mecz. Dobre wrażenie robiły też plebiscyty na najlepszego zawodnika i bramkarza oraz nagrody dla króla strzelców.

Bogdan Brudnicki: Z czasem do tych rozgrywek podchodziło się jak do rywalizacji na najwyższym poziomie. Nie raz bywało tak, że żyło się meczami na hali: sprawdzaliśmy z kim gramy i analizowaliśmy tabele ligowe.

Jest może w okolicach inna liga halowa z takim "stażem"?

Tadeusz Studziński: Na pewno jest liga w Żukowie. Albo są od nas o rok starsi, albo tak jak nasz turniej mają 25 lat.

Szkoda tylko, że w te jubileuszowe rozgrywki zakończyły się w taki sposób...

Tadeusz Studziński: Myśleliśmy z Ireneuszem, żeby zorganizować uroczyste zakończenie, może przygotować uroczystą kolację. Niestety sezon zakończył się w taki, a nie inny sposób.

Lech Poznań zmienia trenera: Skorża za Żurawia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie